Nadia obudziła się parę minut przed południem . Była już spóźniona na próbę, ale nie martwiła się tym. Coś wymyśli. Zayna już nie było. Na pewno nie chciał jej budzić jak wychodził do studia. Dziewczyna szybko wybiegła z łóżka i weszła pod prysznic. Umyła się swoim ulubionym żelem pod prysznic o zapachy mięty i czekolady. Wciągła na nogi musztardowe rurki podwijane na końcach i bordowe Conversy, które Zayn poprzedniej nocy zostawił u niej w pokoju. Były na nią kilka rozmiarów za duże, ale strasznie się jej podobały. Do tego wszystkiego ubrała na siebie szary T-shirt z Garfieldem. Dzisiaj jej ciało było obolałe i bolało ją gardło. Wczoraj zmarzła i teraz jest przeziębiona. Zayn miał racje, że tak będzie. „Od dzisiaj będę się go słuchać we wszystkim”- pomyślała dziewczyna owijając gardło szalikiem. Była już kompletnie ubrana. Zrobiła jeszcze tylko lekki makijaż, wzięła z wieszaka czarną, skórzaną kurtkę i ubrała czarne Ray-Bany, które także zostawił u niej. Lubiła nosić cudze ubrania. Ilekroć na nie spojrzała przypominało jej się o właścicielu danego przedmiotu. Nadia spojrzała na zegarek. Było po pierwszej. Do studia miała pół godziny szybkiego marszu, także była by w studiu przed drugą. Szybko pogasiła światła w łazience i poszukała kluczy. W ostatniej chwili uchwyciła czarną kopertówkę ze złotym zapinaniem, do której wrzuciła komórkę i butelkę wody mineralnej po czym wyszła z małego mieszkania wprost na korytarz i zamknęła drzwi. Oczywiście akurat dzisiaj winda musiała się zaciąć. Po dwunastu minutach zbiegania po schodach była już na parterze. Zdziwiła się bo ujrzała tam Zayna razem z Niallem krzyczącym na Harrego. Mulat o brązowych oczach przyglądał się ich kłótni z boku co jakiś czas wtrącał się i próbował uspokoić blondyna. Nadia podeszła do swojego chłopaka z lekko zdziwioną miną gapiąc się tempo w blondyna. Zayn tak jak ona obserwował Irlandczyka, który krzyczał na Harrego, ale gdy tylko podeszła do niego jego ukochana dziewczyna nie mógł oderwać od niej wzroku. Objął ją w tali i pocałował w policzek.
-Wiesz co zatrzymaj sobie te okulary. Wyglądasz w nich lepiej ode mnie.- uśmiechnął się do niej chłopak.- Ale buty to będę musiał załatwić ci mniejsze.
-O co oni się kłócą? Poprawka. Dlaczego Nialler wydziera się na loczka?
-Skomplikowane. Wracaj na górę i połóż się w łóżku. Mówiłem, że będziesz hora. Wszystko ci zaraz opowiem, ale nie tutaj. Zaraz zrobi się tu na pewno spore zamieszanie.
-Nie mogę zostać. Musze lecieć na próbę. I tak jestem już spóźniona. Wszyscy mnie zabiją- dziewczyna powiedziała w pośpiechu kierując się już spojrzeniem do wyjścia- naprawdę chciała bym z tobą porozmawiać, ale nie teraz.
-Oj ty mój głuptasku. Jak się śpi do południa to potem się nie wie, że dzisiaj nie ma żadnych prób. Wracaj na górę!- Zayn przyciągnął ją do siebie i pocałował- I bez żadnego marudzenia, marsz do łóżka! Ja musze uspokoić tego naszego blond gorylka bo nam biednego Hazze doprowadzi do płaczu. Zaraz do ciebie przyjdę.
Nadia z powrotem wdrapała się na piętnaste piętro i nie rozwiązując butów zsunęła je ze stup. Rozłożyła się na łóżku czekając aż Zayn wróci. On natomiast wkroczył do akcji i starał się ogarnąć całą sytuacje.
-Niall. Do cholery jasnej ogarnij- Wydarł się mulat próbując zagłuszyć blondyna. W oczach Irlandczyka stanęły łzy. Zresztą jak zawsze gdy ktoś na niego krzyczał lub miał do niego jakieś pretensje.
-Łatwo ci mówić. On mnie oszukał Zayn. Rozumiesz. Oszukał. On ją zranił. Zranił moją małą Rose. Moją biedną, małą Rose- mamrotał pod nosem nie próbując nawet hamować łez- Wiedziałem, że jest taki jak wszyscy. Że chce ją tylko i wyłącznie wykorzystać, ale nie. Wy wszyscy zawsze wiecie lepiej.
-Niall. Nie mam na ciebie już siły. Zrozum, Rose jest dorosła. Odpowiada sama za siebie- Zayn nie zdążył dokończyć bo Niall był przy wyjściu- Wróć jak zmądrzejesz!- Krzyknął mu na odchodne.
Zayn poklepał Harrego po ramieniu i pobiegł na górę do swojej dziewczyny. Nadia prawie spała, ale dźwięk otwierających się drzwi spowodował, że usiadła na łóżku i spojrzała na chłopaka swoimi inteligentnymi, dużymi oczami.
-Zayn. Coś się stało? Czemu jesteś zły?
-Niall jak zwykle zachowuje się jak duże dziecko. Znowu ubzdurał sobie, że Harry chce zranić Rose. Fakt, ta dziewczyna dosyć dużo przeszła. Jej ojciec zbił się na jej oczach kiedy miał 12 lat. To straszne, ale Nialler przegina.
Nadia usiadła koło Zayna. Położyła głowę na jego ramieniu i chwyciła jego ręce.
-Nie martw się nimi. Na pewno niedługo się pogodzą. Harry przecież nigdy nie zrobił Rose nic złego więc Niall nie ma żadnych podstaw by go oskarżać- powiedziała spokojnie Nadiia.
-No właśnie o to chodzi, że ma. Harry naprawdę nic złego nie zrobił, ale nasze wspaniałe, londyńskie brukowce zrobiły Harremu zdjęcia jak je lunch z Demi Lvato- Zayn mówił wściekły- Nie podkreślili tylko, że była tam także Rose, i że ona doskonale o tym wiedziała. Prasa zrobiła z tego aferę a Nialler w nią uwierzył.
-I tym się tak martwisz? Przecież on w końcu przeprosi Harrego- Nadia nadal próbowała pocieszyć Malika.
-Wiem, ale bardzo zależało zespołowi na współpracy z Demii. Po tym jak ten nasz goryl na nią nakrzyczał to możemy o tym zapomnieć.
-Oj wymyślasz sobie problemy Malik. Mam wrażenie, że coś przede mną ukrywasz. Mam rację?- na te słowa Zayn wstał z sofy i zaczął krążyć ze spuszczoną głową po różowej sypialni dziewczyny- Co się stało?
-No bo w tym artykule to oni napisali też o nas. I oni napisali tam, że jesteśmy razem tylko dla tego by przyciągnąć uwagę widzów. Simon powiedział, że szefostwo nakazało byśmy zerwali ze sobą, inaczej któreś z nas wyleci z programu- Po jego policzkach zaczęły spływać łzy- ja nie mogę narażać kariery chłopaków tylko dlatego, że chce być szczęśliwy.
Nadia nie mówiąc ani słowa wybiegła z pokoju. Była zła jak nigdy dotąd. Udała się do pokoju, w którym mieszkali jurorzy i nie pukając otworzyła drzwi. Była czerwona ze złości, a na jej twarzy malował się smutek. Ledwo hamowała łzy, które napływały jej do oczu.
-Jak śmiecie pakować swoje brudne, zabłocone buty do naszego życia?- Krzyczała- Czy nie rozumiecie tego, że chcemy być razem szczęśliwi.
-Panno Williams proszę się uspokoić. Nie będę tolerował tego rodzaju zachowani w programie- odpowiedział także krzykiem jeden z jurorów.
-Louis. Nie krzycz na nią. Zrozum ona ma prawo być na nas wściekła- próbował załagodzić sytuację Simon.
Pociągnął Nadię delikatnie za ramię i wyprowadził na korytarz.
-Dlaczego chce pan zepsuć nasze życie. Rozumiem, że przeszkadzają wam te plotki, ale my się naprawdę kochamy- Nadia już nie krzyczała, ale była strasznie zła i płakała.
Z zakrętu korytarza wybiegł Zayn. Był cały zdyszany gdyż biegł za dziewczyną przez cztery piętra po schodach.
-Nadia! Proszę cię nie płacz.- Objął ją mulat.
-To zmień tą decyzje!- znowu krzyczała Nadia wyrywając się przy tym z objęć Malika.
-Naprawdę nie mogę. Uwierzcie mi, że gdybym mógł to bym to zrobił, ale nie mogę.
-Proszę cię Simon. Wymyśl coś!- do rozmowy wtrącił się Zayn, który obejmował dziewczynę.
-Mam pewien pomysł, ale to będzie trudne- Powiedział ciszej Simon- Będziecie się spotykać potajemnie. Tylko po 21. Tylko w hotelu. Poza hotelem się nie znacie. Zrozumiano?
-Simon. Jesteś wspaniały. Mówiłem ci już, że cię kocham?- Wykrzyczał uradowany Zayn.
-Zayn ciszej- syknął juror- pamiętaj, że to nasza słodka tajemnica.- uśmiechnął się- wracajcie już do pokoju!
Nadia rzuciła się na szyję Simonowi a zaraz potem Zaynowi, który zaczął ją namiętnie całować. Simon uśmiechnął się patrząc na nich. Przypomniał sobie jak to było kiedy to on był młody. Nie miał wtedy nic prócz tej jednej, jedynej dziewczyny. Dziewczyny, z którą mógł by spędzić całe życie. Teraz ma wszystko, ale nie ma jej. Przez to to wszystko nie ma żadnej wartości i jest całkowicie bezużyteczne. Gdy tylko ona odeszła życie straciło wszystkie barwy, a wszelka radość znikła. Teraz był w stanie zrobić wszystko by młoda miłość nigdy nie umarła i przetrwała wszystko.