No dobra nadszedł czas, w którym tak jak mówiłam na wstępie pierwsze opowiadanie mi się znudzi i trzeba będzie znaleźć sobie jakąś odskocznie od rutyny. Czyli tak drugie opowiadanie zamieszczane będzie na tym blogu. W początku tytułu będzie napisane "two story" żeby szło to jakoś ogarnąć. Może być z tym trochę zamieszania ale dla mnie tak będzie łatwiej. Jeszcze jednym ułatwieniem dla was będzie zamieszczenie tu przeze mnie bohaterów żeby nikomu się nie mylili. Mam nadzieję, że spodoba wam się to.
BOHATEROWIE
Anabell Kingsley
Ma 19 lat i 169cm wzrostu. Mieszka w Londynie. Niepoprawna marzycielka i optymistka. Uwielbia malować, śpiewać i grać na gitarze. Jej największym marzeniem jest wyjazd na warsztaty malarskie do Japonii. Uczęszcza do Akademii Sztuk Pięknych na wydziale malarstwa. W wolnym czasie pracuje w Milkshake city na pół etatu. Dwa lata temu zmarli jej rodzice. Od tego czasu opiekuje się nią jej starszy brat William.
William Kingsley
Ma 22 lata i 179cm wzrostu. Mieszka w Londynie wraz z siostrą i swoją dziewczyną. Spotyka się z najlepszą przyjaciółką Anabell, Amandą. Studiuje medycynę. W wolnym czasie zajmuję się fotografią i grą na pianinie. Pisze także piosenki.Jego największym marzeniem jest założenie własnego zespołu.
Amanda Lowell
Ma 18 lat i 172cm wzrostu. Jest przyjaciółką Anabell i dziewczyną Williama.Mieszka razem z nimi w Londynie. Pracuje w małej ciastkarni. W wolnym czasie pozuje do zdjęć robionych przez Williama. Jest wesoła i rozgadana.Umie zawalczyć o swoje. Jej największym marzeniem jest praca stylistki. Ma młodszą siostrę, która jest uzależniona od narkotyków.
Niall Horan
Ma 19 lat i 175 wzrostu. Uwielbia jedzenie i wszystko co z nim związane. Jest członkiem One Direction. Niall mieszka wraz z nimi w Londynie. Jest zabawny i romantyczny. Jego największym marzeniem jest poznanie wspaniałej dziewczyny, która pokocha go nie tylko dla tego, że jest sławny.
Harry Styles
Ma 18 lat i 178 wzrostu. Kocha koty i sorbet z mango. Stara się pić tylko wodę. Jeden z One Direction. Ma kotkę Dusty. Jego największym marzeniem jest pocałunek w deszczu.
Zayn Malik
Ma 19 lat i 176cm wzrostu. Jest nałogowym palaczem, ale jest w stanie rzucić jeżeli komuś będzie na tym bardzo zależeć. Jest muzułmaninem. Jest jednym z One Direction. Przed tym jak był sławny chciał zostać nauczycielem angielskiego.
Louis Tomilinson
Ma 21 lat i 177cm wzrostu. Jeden z 1D. Uwielbia ubrania w paski i marchewki. Ma dziewczynę Eleanor, którą traktuje jak księżniczkę, ale skrycie podkochuje się w Harrym.
Liam Payne
Ma 19 lat i 177 wzrostu. Członek 1D. Ma dziewczynę Daniell. Uwielbia z nią spędzać czas. Boi się łyżek.Rozdział I
Oczami Anabell
"...okresie pokoju może tworzyć obrazy bądź wykonywać rzeźby na poziomie dorównującym innym artystom. Został przyjęty jednak głównie dzięki dobrym manierom, talentowi muzycznemu i umiejętności organizacji przyjęć. Początkowo ..." Do moich uszu dobiegał głos profesora, który sucho i nudno opowiadał o życiu Leonarda da Vinci. Tak mnie to znudziło, że nawet nie robiłam już notatek. Najwyżej je od kogoś skseruję. Wyciągnęłam się wygodnie na krześle i próbowałam nie usnąć. Nagle poczułam na plecach czyiś oddech.-Psssyyyt, Anabell!- Szeptał ktoś za mną.Odwróciłam się i ujrzałam za sobą Charliego. Nie wierzyłam własnym oczom. Sam Charlie Cook ze mną rozmawiał. Zmierzyłam go wzrokiem. Był jak zawsze olśniewający i uroczy. Aż zaparło mi dech w piersiach. Te jego przeszywające zielone oczy...-Ana masz jakieś plany na dzisiejszy wieczór?-Emm niee- To było jedyne na co w tym momencie było mnie stać.-To świetnie. Co powiesz na to by pójść ze mną dzisiaj na imprezę do Jessicy? No wiesz tej brunetki co siedzi w pierwszym rzędzie.-Ok, ale po 20 bo wcześniej pracuję- Uśmiechnęłam się szeroko.-Mamy być na 22:15 więc raczej zdążysz- On odwzajemnił mój uśmiech i podał mi swój numer.-Przepraszam bardzo Panie Cook! Czy ja panu w czymś przeszkadzam- Usłyszałam głos profesora i szybko odwróciłam się w stronę wykładowcy.-Przepraszamy panie Williams- Odpowiedzieliśmy równocześnie.Choć myślami byłam już u Jessicy to starałam się słuchać paplaniny nauczyciela. Nie chciałam u niego więcej podpaść. Nie mogłam ze szczęścia wysiedzieć na miejscu, ale starałam się zachować spokój.-Dziękuję za uwagę. To wszystko na dzisiaj.- Rozbrzmiał głos nauczyciela.Wzięłam swoją torbę, laptopa i kawę ze Starbucksa po czym jak najszybciej wyszłam z sali. Nie chciałam rozmawiać już z Charliem, ponieważ wiedziałam jak strasznie czerwona jestem. Wsiadłam na mój czarny rower i czym prędzej udałam się do mojego małego mieszkania w centrum Londynu. Świeciło słońce a na niebie nie było ani jednej chmury co jest dosyć dziwne jak na tą porę roku. Jesienne liście powoli opadały z drzew. Pogoda sama zachęcała do spaceru. Pomimo tego, że miałam tylko dwie godziny do rozpoczęcia pracy skręciłam do Heyde Parku. Jak zwykle przechadzało się tam pełno turystów. Nie zważając na nich skręciłam w mniej uczęszczaną, boczną uliczkę i oddałam się własnym myślą. Wiatr delikatnie muskał moje policzki. Pozostałości po letnich promieniach słońca grzały mnie przyjemnie w plecy. Zamknęłam oczy i uśmiechnęłam się do siebie. Nagle poczułam jak uderzam w coś twardego i lecę na ziemię. Otwarłam oczy i ujrzałam blondyna leżącego pode mną i moim rowerem.-Auuuuu- Chłopak zwijał się z bólu. Nic dziwnego. W końcu go potrąciłam.Szybko wstałam i zdjęłam z niego rower po czym pomogłam mu wstać.-Przepraszam! Przepraszam naprawdę nie chciałam. Nic ci nie jest?-Mała wjechałaś we mnie rowerem i ma mi nic nie być? Chyba mam zwichniętą kostkę.-Naprawdę nie chciałam, przepraszam. Ja może zadzwonię po brata i on zawiezie cię do szpitala.- Byłam zdesperowana i bez silna. Przeze mnie chłopak ma zwichniętą kostkę. Miałam w oczach łzy, ponieważ strasznie się nim przejęłam.-Nie trzeba zadzwonię po kolegę. Nie chce ci robić kłopotu. W końcu to ja jak palant stałem na środku ścieżki rowerowej.-To żaden kłopot, a poza tym to tylko i wyłącznie moja wina- Złamałaś chłopakowi nogę a on mówi że to nie twoja wina. Nie wiedziałaś czy masz się zacząć z tego śmiać czy płakać.-Ja naprawdę wolał bym zostać sam- Chłopakowi chyba bardzo zależało by nikt go nie widział.-Nie ma mowy. Twoja noga jest nie sprawna i możesz sobie nie poradzić. Poczekam chociaż aż przyjedzie ten twój kolega- Nie mogłam pozwolić mu zostać samemu. A jeżeli coś by mu się stało? Wyrzuty sumienia zżerały by cię do końca życia.Chłopak pokuśtykał na ławkę przytrzymując się przy tym drzew i panicznie rozglądając się za czymś. Kiedy próbowałam mu pomóc ten delikatnie mnie odepchnął.-Możesz się nie wygłupiać. Przecież ci pomogę.- Nie rozumiałam zachowania chłopaka, które wydało mi się strasznie bezsensowne.-Jeżeli zaraz stąd nie pójdziesz to nie tylko ja będę mieć przesrane, ale też ty. Nie wybaczył bym sobie gdyby dziewczyna, której w ogóle nie znam była prześladowana przez moje namolne fanki. Możesz odejść i udawać, że nic się tu nie zdarzyło czy to zbyt skomplikowane?- Zraniło mnie to co powiedział, ale zarazem nie wiedziałam o co mu chodzi. Chłopak rozejrzał się dookoła siebie i pogonił mnie ruchem ręki- Idź już bo cię zobaczą.Wzięłam swój rower, na którym nie dało się już jechać i skierowałam się do głównego wyjścia. Przez to wszystko nawet nie wiem jak ten chłopak wyglądał. Byłam zbyt zajęta próbą pomocy mu niż patrzeniem na jego twarz. Poza tym on cały czas zasłaniał się kapturem i okularami przeciwsłonecznymi. Byłam zła na siebie i na jego. "Zwykły palant"- pomyślałam.
Oczami Nialla
Jak ja lubię wolne dni. Żadnych spotkań, wywiadów, koncertów. Kocham nasze fanki, ale niektóre naprawdę przesadzają. Wstałem o dwunastej i ubrałem się w bluzę z kapturem i ciemne okulary bu nikt mnie nie rozpoznał. Wbrew wcześniejszych zakazów naszego ochroniarza wyszedłem się przejść. Szedłem z wysoko podniesioną głową. Nikt mnie nie rozpoznawał co było najważniejsze. Najpierw udałem się do Nando`s gdzie zjadłem sobie śniadanie. Jednym z wielu plusów sławy była moja czarna karta, dzięki której nie musiałem tam za nic płacić. Po sytym posiłku postanowiłem spalić kalorie i pobiegłem do Heyde parku. To był błąd. Na samym wejściu spotkałem już pięciu paparazzi. Heyde park to jedno z najbardziej znanych miejsc w Londynie. Pełno tam ludzi. Próbowałem niezauważenie przejść przez tłum ludzi i przedostać się w jakieś mało zatłoczone miejsce. Nagle za swoimi plecami usłyszałem pisk jakiś dziewczyn. Udałem, że ich nie słyszę i poszedłem dalej, lecz coraz więcej nastolatek zaczęło z mną iść.Wiem, że to nie kulturalne i powinienem z nimi chociaż chwilkę porozmawiać, ale to do cholery mój wolny dzień i one powinny to uszanować. przyspieszyłem kroku i skręciłem w jakąś boczną alejkę.
-"Chyba je zgubiłem"-pomyślałem.
Po mojej prawej stronie rozciągało się ogromne jezioro, albo staw. Nie mam pojęcia czym to się od siebie różni. Ciepłe jeszcze jesienne powietrze dawało mi potrzebne od wielu tygodni ukojenie. Stanąłem i zacząłem się nim delektować. Zamknąłem oczy próbując przypomnieć sobie skąd znam ten widok. Wydawał się bardzo znajomy chociaż jeszcze nigdy nie byłem w tej części parku.
Nagle usłyszałem za plecami jakiś ruch. Otwarłem oczy, a przed moją twarzą ukazała się dziewczyna jadąca na rowerze, co gorsza jechała prosto na mnie.Była za blisko bym zdążył cokolwiek zrobić i oboje wylądowaliśmy na ziemi. Usłyszałem jakiś dziwny trzask a w kostce poczułem przenikliwy ból.
-Auuuu- zacząłem zwijać się z bólu.
Dziewczyna zdjęła ze mnie swój rower i pomogła wstać. Spojrzałem jej w oczy, w których utonąłem. Były bardziej błękitne niż wszystkie oceany,morza i niebo razem wzięte. Ona strasznie się przejęła tym, że mnie potrąciła i strasznie przepraszała. Oferowała nawet swoją pomoc, ale... Była urocza i słodka, ale nie mogłem pozwolić by zrobiono nam razem zdjęcia. Ja jej nawet nie znałem. Poza tym pseudo fanki zniszczyły by jej życie. Zaczęły atakować na Twitterze i Facebooku do tego stopnia, że musiała by usunąć tam strony i przez dobry miesiąc nie wychodzić z domu. Chciałem pójść usiąść na ławce, ale strasznie bolała mnie kostka. Musiałem ją jak najszybciej spławić bo zaraz zlecą się tu fanki. Odegrałem tam skończonego chama i palanta. Było mi potem strasznie przykro, ale zrobiłem to dla jej dobra. Patrzyłem jak trochę zmieszana i zapewne zła na mnie kieruję się w stronę wyjścia. Kiedy znikła z mojego pola widzenia wyjąłem komórkę i zadzwoniłem do Louisa żeby po mnie przyjechał. Siedziałem na ławce jeszcze około pół godziny za nim chłopak przedostał się przez Londyn.
-Stary co ci się stało?- Wypytywał się przyjaciel.
-Chyba się zakochałem stary, ale to spieprzyłem- odpowiedziałem półprzytomnym głosem.
-Pierwsze słyszę aby od zakochania puchła kostka- zaczął się ze mnie śmiać.
Spojrzałem na nogę, która wyglądała jak bania.
-Długa historia. Opowiem ci w samochodzie.
Wsparty o ramie Lo ruszyłem na jednej nodze w stronę samochodu chłopaka. Musieliśmy przedrzeć się najpierw przez tłum fanów, którzy zaczepiali nas z każdej strony. W końcu udało nam się wyjść z tego przeklętego parku i pojechaliśmy na pogotowie gdzie okazało się, że mam zwichniętą kostkę. Usztywniono mi nogę i podano kule. Niestety mogłem zapomnieć o leżeniu wygodnie na łóżku, ponieważ musiałem odnaleźć tą prześliczną dziewczynę.
-"Chyba je zgubiłem"-pomyślałem.
Po mojej prawej stronie rozciągało się ogromne jezioro, albo staw. Nie mam pojęcia czym to się od siebie różni. Ciepłe jeszcze jesienne powietrze dawało mi potrzebne od wielu tygodni ukojenie. Stanąłem i zacząłem się nim delektować. Zamknąłem oczy próbując przypomnieć sobie skąd znam ten widok. Wydawał się bardzo znajomy chociaż jeszcze nigdy nie byłem w tej części parku.
Nagle usłyszałem za plecami jakiś ruch. Otwarłem oczy, a przed moją twarzą ukazała się dziewczyna jadąca na rowerze, co gorsza jechała prosto na mnie.Była za blisko bym zdążył cokolwiek zrobić i oboje wylądowaliśmy na ziemi. Usłyszałem jakiś dziwny trzask a w kostce poczułem przenikliwy ból.
-Auuuu- zacząłem zwijać się z bólu.
Dziewczyna zdjęła ze mnie swój rower i pomogła wstać. Spojrzałem jej w oczy, w których utonąłem. Były bardziej błękitne niż wszystkie oceany,morza i niebo razem wzięte. Ona strasznie się przejęła tym, że mnie potrąciła i strasznie przepraszała. Oferowała nawet swoją pomoc, ale... Była urocza i słodka, ale nie mogłem pozwolić by zrobiono nam razem zdjęcia. Ja jej nawet nie znałem. Poza tym pseudo fanki zniszczyły by jej życie. Zaczęły atakować na Twitterze i Facebooku do tego stopnia, że musiała by usunąć tam strony i przez dobry miesiąc nie wychodzić z domu. Chciałem pójść usiąść na ławce, ale strasznie bolała mnie kostka. Musiałem ją jak najszybciej spławić bo zaraz zlecą się tu fanki. Odegrałem tam skończonego chama i palanta. Było mi potem strasznie przykro, ale zrobiłem to dla jej dobra. Patrzyłem jak trochę zmieszana i zapewne zła na mnie kieruję się w stronę wyjścia. Kiedy znikła z mojego pola widzenia wyjąłem komórkę i zadzwoniłem do Louisa żeby po mnie przyjechał. Siedziałem na ławce jeszcze około pół godziny za nim chłopak przedostał się przez Londyn.
-Stary co ci się stało?- Wypytywał się przyjaciel.
-Chyba się zakochałem stary, ale to spieprzyłem- odpowiedziałem półprzytomnym głosem.
-Pierwsze słyszę aby od zakochania puchła kostka- zaczął się ze mnie śmiać.
Spojrzałem na nogę, która wyglądała jak bania.
-Długa historia. Opowiem ci w samochodzie.
Wsparty o ramie Lo ruszyłem na jednej nodze w stronę samochodu chłopaka. Musieliśmy przedrzeć się najpierw przez tłum fanów, którzy zaczepiali nas z każdej strony. W końcu udało nam się wyjść z tego przeklętego parku i pojechaliśmy na pogotowie gdzie okazało się, że mam zwichniętą kostkę. Usztywniono mi nogę i podano kule. Niestety mogłem zapomnieć o leżeniu wygodnie na łóżku, ponieważ musiałem odnaleźć tą prześliczną dziewczynę.




Kiedy następnyy??? ;DDD
OdpowiedzUsuńwłaśnie, kiedy następny
OdpowiedzUsuń