Mijający tydzień był dla Rose jednym z najszczęśliwszych w jej życiu. Poznała nowych przyjaciół, z którymi spędzi wakacje nad jeziorem. Zapomniała już o wszystkich krzywdach jakie wyżądził jej Rupert. Miała nadzieję, że będzie mogła rozpocząć życie na nowo. Ułożyć sobie wszystko w głowie i odpocząć od codziennych obowiązków. Na podłodze leżała dawno już spakowana walizka. Rose dokańczała właśnie śniadanie kiedy do drzwi jej pokoju zapukał Niall.
-Cześć mała! Zniosę twoją walizkę na dół. Louis zaraz po nas przyjedzie.Weź coś do jedzenia bo to długa droga a ja na pewno zgłodnieje.-Zaśmiał się chłopak.
Rose podała blondynowi torbę i razem z nim zeszła do kuchni. Wyjęła z lodówki dwa jabłka, tabliczkę białej czekolady i dwie butelki wody mineralnej Wyjrzała przez okno. Zauważyła czarnego Vana wjeżdżającego na podjazd jej domu. Razem z Niallem wybiegła z domu i wsiadła do samochodu.
-Cześć piękna.- przywitali ją chłopcy.
-Wystarcz, że człowiek ma ładną kuzynkę a już jego koledzy się z nim nie witają- Udał obrażonego Niall.
-Wybacz stary nie zauważyłem Cię- Przeprosił chłopaka Harry- myślałem, że mamy przyjechać do ciebie do domu a ty tu wyskakujesz zza Rose- Tłumaczył się dalej.
-Niech Ci będzie, że Wam wybaczam- Uśmiechnął się do nich.
Miejsca w Vanie rozłożone były w rzędach po trzy siedzenia w każdym. Niall i Rose zajęli miejsca koło Harrego. Przez całą drogę nastolatkowie popisywali się przed Rose i śpiewali piosenki lecące w radiu. Dziewczynę bardzo bawiło zachowanie chłopców. W końcu zmęczona Rose zasnęła. Obudziła się na miejscu leżąc w objęciach Hazzy. Kiedy zorientowała się co robi podniosła się jakby nigdy nic i przepraszająco uśmiechnęła się do młodzieńca. Chłopcy wnieśli bagaże do domku a nastolatka usiadła na hamaku. Przed jej oczami rozciągał się cudowny widok na rozgwieżdżone niebo, gładką tafle jeziora i niewyraźne szczyty górskie. Wzięła koc i poduszki z kanapy, która znajdowała się na tarasie i rozłożyła się na trawie. Lubiła obserwować gwiazdy. Przypominały jej się wtedy wszystkie chwile dzięki, którym na jej twarzy pojawiał się uśmiech. Ciszę która panowała nad jeziorem rozdarł krzyk Harrego połączony ze śmiechem reszty chłopaków. Louis! Ty idioto. Czy ta czapka nie jest przypadkiem za ciasna, bo wydaje mi się, że krew nie dociera Ci do mózgu.
Rose pobiegła zobaczyć co się stało. Na dworze było już zimno więc okryła się kocem. Doszła do brzegu jeziora gdzie stali chłopcy razem z przemoczonym do suchej nitki Harrym. Dziewczyna podała mu swój koc. Gdy zobaczyła jego trzęsącą się z zimna szczękę wybuchła głośnym śmiechem. Chłopak strzelił ją lekko przez głowę i również zaczął się śmiać.
Gdy wrócili do domu Harry poszedł się przebrać a Rose z resztą chłopców zabrali się za przygotowanie kolacji.
-Co będziemy jeść?- zapytała się ciekawska Rose
-Ciebie.-Odparł Zayn- a co ty sobie myślałaś że wzięliśmy Cię tu dla towarzystwa?- Chłopak obsypał dziewczynę mąką i oblizał się patrząc na nią. Reszta chłopców wybuchła na tą myśl śmiechem.
-Zayn chyba sobie żartujesz! Ona jest taka chuda i żylasta. Sama skóra i kości. Lepiej zjedzmy ciebie- Śmiał się z pomysłu Zayna Niall i również obsypał chłopaka mąką. Po chwili wszyscy byli już biali. W czasie walki nikt nie zauważył, że Harry wrócił z łazienki. Siedział na kanapie i obserwował przyjaciół śmiejąc się z nich w niebo głosy.
-Ja Ci dam śmiać się ze mnie.-Rose wskoczyła chłopakowi na plecy i zaczęła go tarmosić po włosach. On próbując ją zrzucić zaczął dziewczynę łaskotać.
-Hahahahahhaha! Przestań! Hahahaaa.... Harry zostaw mnie! Hahahaahaa! Poddaję się, poddaje się. Już schodzę tylko nie łaskocz mnie więcej.
Harry rozczochrał Rose włosy i strzepnął mąkę z jej nosa.
-Jestem za tym aby zjeść coś co nie koniecznie jest człowiekiem-powiedział Harry
-Ja też. Umieram z głodu.
-Niall czy ty kiedykolwiek nie umierałeś z głodu?
-Chyba nie- Zaśmiał się nastolatek.- więc lepiej zrób mi kanapkę bo zjem Was.
Rose zrobiła chłopcom kanapki, ponieważ nie miała już siły stać przy garach.
-Harry mógłbyś mi pokazać moją sypialnię?- zapytała się dziewczyna.
-Pewnie. Choć za mną.-złapał za rękę dziewczynę i pociągnął na za sobą. W domku są tylko trzy sypialnie wiec będziesz musiała spać, z którymś z nas.
-Wszystko mi jedno. Ważne żebym się wyspała. Zadecydujcie między sobą.
-Niall na pewno nie zgodzi się żebyś spała z którymś z nas więc wniosę tu też jego ubrania.
-Racja. On jest strasznie nadopiekuńczy.- Dziewczyna zaczęła śmiać się z kuzyna.
Harry wskazał jej drzwi sypialni, wniósł walizki do pokoju i pocałował dziewczynę w policzek życząc przy tym dobrej nocy.
-Rose poszła do łazienki, która znajdowała się w jej pokoju. Wzięła szybki prysznic i ubrała piżamę. Włożyła ulubiony T-shirt z kaczorem Donaldem i szare dresy. Włosy związała w byle jaki kucyk i położyła się spać. Rano obudził ją silny głód. Nic dziwnego przecież na kolację zjadłam tylko kanapkę z serem- pomyślała Rose. Spojrzała na zegarek. Było po piątej. Odkryła się delikatnie by nie budzić Niallera i cicho skierowała się do łazienki by się ubrać. Umyła twarz i zęby. Nie chciało jej się myć włosów więc związała je w nieformalnego koczka. Ubrała swoje ulubione czerwone rurki, białą bokserkę, na którą narzuciła czerwoną koszulę w kratkę i czarne Vansy.
Rose zeszła na dół by zrobić sobie naleśniki. W kuchni zastała Harrego czytającego gazetę.
-Hej mała! Mam nadzieję, że cię nie obudziłem.
-Hej Harry. Nie po prostu zgłodniałam. Może masz ochotę na naleśniki?
-Ja zawsze mam ochotę na naleśniki- uśmiechnął się chłopak.
Wyjął z szafy mąkę, mleko i parę jajek. Dziewczyna podała mu miskę i łyżkę a na kuchence postawiła patelnię. Dziewczyna obserwowała z jaką pasją chłopak miesza wszystkie składniki i w duch śmiała się z niego. Harry usmażył kilka naleśników i posmarował je nutellą. Oboje zjedli pyszne śniadanie z ogromnym apetytem.
-Co będziesz teraz robić?- zapytał dziewczynę.
-Chyba nic ciekawego, a ty?- Idę na spacer. Lake Dreams o poranku wygląda przepięknie. Może poszła byś ze mną.
-Z wielką chęcią. Niall nie będzie miał chyba nic przeciwko temu.
Dziewczyna pozmywała po kolacji i oboje wyszli na zewnątrz. Było pięknie. Pierwsze promienie słońca wychodziły zza górskich szczytów delikatnie muskając twarze nastolatków. Powietrze pachniało jeszcze rosą a trawa była od niej mokra. Para skierowała się w stronę pomostu znajdującego się na jeziorze. Weszli na niego. Rose chyba w całym swoim wrażeniu nie widział tak przeźroczystej wody. Nagle do uszu obojga doszedł sygnał dzwoniącego telefonu Harrego.
-Kto może dzwonić o tej godzinie?- Chłopak wyjął komórkę z lekkim podirytowaniem.-Cześć Niall! Na spacerze. Tak Rose jest ze mną. Nie panikuj zaraz wracamy. Nie wiem za jakieś...... Rose!!
Chłopak rzucił telefon na pomost i skoczył do wody. Rose poślizgła się na pomoście i wpadła do jeziora. Harry nie myślał o niczym innym tylko o tym, że może stracić dziewczynę na której mu naprawdę zależało. Znał ją dopiero od tygodnia ale wiedział, że jest dla niego ważna. Złapał ją w pasie i wciągnął na pomost. Położył ją na starych deskach i mocno przytulił. Poczuł, że na swoim ramieniu jej mokre łzy.
-Ciii.... Już jest dobrze. Ze mną jesteś bezpieczna, cichutko. Nic ci nie będzie.- Mówił czule Harry. Oboje trzęśli się z zimna. Harry wziął dziewczynę na ręce i skierował się w stronę bungalowu. Ona zaś zmęczona całą sytuacją zasnęła. W połowie drogi zauważył zdyszanego Nialla.
-Co się stało? Jezus Maria. Rose nic ci nie jest?- zaczął krzyczeć blondyn
-Niall uspokój się nic jej nie jest. Ciszej bo ją obudzisz.
-Jak to nic jej nie jest? Jak to nic jej nie jest? przecież obaj jesteście cali mokrzy.- Niall miał ochotę zacząć płakać jak małe dziecko. Nie lubił stresowych sytuacji.
-Poślizgła się i wpadła do jeziora. Wskoczyłem by pomóc jej wyjść.
-Jak to wpadła do jeziora? Ona nie umie pływać.
-Niall cicho. Nic jej nie jest. Naprawdę uspokój się i wracajmy do domu bo Rose się zaziębi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz