poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Rozdział siódmy: Live cz.1

  Ostatnie dwa tygodnie pobytu nad Lake dream minęły wszystkim bardzo szybko. Chłopcy przez cały czas przygotowywali się do pierwszego występu na żywo a Rose powoli wracała do zdrowia.Amy i Louis wciąż zachowywali się jakby byli pod wpływem eliksiru miłosnego. Gdy nadszedł czas wyjazdu w całym domku leżało pełno ubrań, kosmetyków i innych "bardzo ważnych" rzeczy. Amy z Rose krzątały się po pokojach i próbowały doprowadzić je do względnego porządku. Po dniu pełnym pracy wsiadły do sprawnego już samochodu Louisa.
Chłopaki przez większość drogi do Londynu śpiewali piosenkę, którą Simon kazał im przygotować. Dziewczyny znały już ją na pamięć więc śpiewały razem z nimi.
po prawie pięciu godzinach jazdy auto zatrzymało się przy ogromnym hotelu. 
  -Simon powiedział, że mamy się tu zatrzymać. Wszyscy uczestnicy tu śpią- poinformował zespół Louis
  -No co ty nie powiesz- Liam zadrwił z przyjaciela- jakbyśmy kurde nie wiedzieli. Harry zapytałeś się Simona czy dziewczyny też mogą zostać? 
  -Mhm. Powiedział, że jeżeli zmieścimy się w pięcioosobowym pokoju to nie ma problemu.
  -No to co? Amy śpi ze mną a Rose pewnie z Niallem. Tak?- Ustalił już sam Louis.
  -O nie. Co to, to nie. Ja chcę się wyspać a ten grubas jeden zajmuje całe łóżko- zaprotestował Niall.
  -Ja grubasem?! Spójrz na siebie. Sam tłuszcz-  Rose podniosła koszulkę Nialla do góry i spojrzała z dezaprobatą na jego brzuch.
  -To skoro Niall nie ma ochoty na spanie z tobą to możesz nocować u mnie- Harry objął dziewczynę w tali i pocałował w policzek
  -Może być- dziewczyna uśmiechnęła się do Haazy- ale chodzicie już bo chce mi się spać.
Przez ostatnie cztery dni chłopcy zajęci byli próbami. Wychodzili wczesnym rankiem kiedy dziewczyny jeszcze spały a wracali wieczorem. Amy i Rose w czasie kiedy chłopaków nie było zwiedzały Londyn. Chociaż mieszkały w Wielkiej Brytanii od dziecka żadna z nich nie była jeszcze w tym magicznym mieście.
Przy okazji dziewczyny wybrały się na zakupy z zamiarem kupna czegoś na sobotni występ chłopców.
Rose zdecydowała się na Brązową, plisowaną spódnicę sięgającą jej do kostek i czarny luźny T-shirt z asymetrycznymi rękawami. Do tego miała zamiar ubrać stary brązowy kapelusz, który będzie idealnie podkreślać vintageową stylizację i czarne czółenka.  Amy natomiast kupiła sobie czarny gorset do którego dobrała pomarańczową, plisowaną spódnicę sięgającą przed kolana i platformy w kolorze spódniczki. Obie dziewczyny wyglądały cudownie.

Sobota rano:

Rose obudził Harry krążący w koło po pokoju. Dziewczyna spojrzała na zegarek. Było przed piątą rano. Dziewczyna miała wątpliwości czy chłopak w ogóle spał tej nocy.
  -Denerwujesz się?- spytała się Rose chłopaka
  -Trochę. Ale to chyba dobrze nie?
  -Moja mama zawsze mówiła, że jeżeli się nie denerwujesz to zły znak hahaahahaha. Więc to raczej dobrze.
  -Masz racje.- Chłopak pocałował dziewczynę w czoło- Idę zrobić sobie śniadanie. Zjesz ze mną?
  -Z chęcią.
Chłopak skierował się do małej kuchni znajdującej się w ich pokoju hotelowym i zaczął przyrządzać naleśniki. Rose wzięła swoje ubrania i poszła się ubrać. Mieli być w studiu za cztery godziny więc miała jeszcze czas. Wzięła szybki prysznic i umyła włosy. Owinęła się w ogromny ręcznik i zaczęła suszyć czarne kosmyki po czym wyprostowała je. Ubrała wcześniej wybrany zestaw i wróciła do swojego pokoju by dobrać do niego biżuterię. Wybrała srebrny pęk matowych korali i małe błyszczące kolczyki wkrętki w kształcie gwiazdek. Dziewczyna nie mogła zapiąć sobie korali. W końcu rzuciła je na łóżko.
  -Może Ci pomogę?-Dziewczyna aż podskoczyła ze strachu i zdziwienia. Odwróciła się w stronę drzwi, w których ujrzała stojącego w samych bokserkach Zayna. Chłopak podszedł do łóżka, wziął z niego korale i podszedł do dziewczyny. Stanął koło niej i odgarnął jej włosy po czym zapiął naszyjnik. Odwrócił ją do siebie     i złapał w tali.
  -Wyglądasz przepięknie- skomplementował dziewczynę i pogładził ją po policzku po czym pocałował ją w nos. 
  -Dziękuję, ale idź się już ubierać bo nie zdążymy.
Rose usłyszałaHarrego wołającego ją by przyszła na śniadanie. Dziewczyna wyrwała się z objęć Malika i zasiadła do stołu, przy którym czekał na nią Harry z naleśnikami, nutellą i świeżym sokiem pomarańczowym.
W pokoju było tylko jedno krzesło więc dziewczyna usiadła chłopakowi na kolanach.
  -To jedno z najpiękniejszych śniadań w moim życiu.- Harry mocno przytulił Rose do siebie, a ona wylała sok na podłogę i nogi Harrego.
  -Hahahah debil. Przynieś gąbkę. Masz szczęście że mnie nie oblałeś- dziewczyna pocałowała Haazę w policzek kiedy ścierał sok z podłogi- Ubierz coś bo zaraz wychodzimy.
  -Wybierzesz mi coś?
  -Ok. Ale idź obudzić chłopaków.
Rose otworzyła szafę chłopaka i zaczęła przeglądać wszystkie jego ubrania. Znalazła czarne jeansy, szarą, sportową marynarkę i białą bluzkę z nadrukiem.Do tego wzięła białe Conversy. Harry wszedł do pokoju i spojrzał na ubrania przygotowane przez dziewczynę. Rose wzięła grzebień i zaczęła układać włosy chłopaka, które stały w każdą stronę.
  -No dobra. Ubierz to a ja pójdę zobaczyć co u reszty. Weszła do pokoju Amy i Louisa. Zapukała do drzwi. Nikt się nie odzywał więc weszła nie czekając na zaproszenie. Para spała w najlepsze a zostały już tylko dwie godziny.
  -Amy do cholery wstańcie śpiochy. Za dwie godziny mamy być w studio.
Obydwoje szybko zeszli z łóżka i zaczęli się ubierać. Rose poszła do kuchni przygotować im kanapki. W małym pomieszczeniu siedzieli już wszyscy poza Amy i Louisem. Zayn znowu obserwował dziewczynę jakimś dziwnym wzrokiem. Powoli zaczynało jej to przeszkadzać. Liam pił kawę, Harry grzebał coś w telefonie a Nialler jadł jogurt.
  -Cześć wszystkim- przywitała się dziewczyna z resztą zespołu- Jak się spało? Bo Harry to chyba całą noc chodził po pokoju.
  -Wspaniale- do kuchni wszedł chłopak z jej przyjaciółką. Zjedli kanapki, które przygotowała im Rose i razem z resztą wyszli z hotelu. Najwyższy czas by jechać do studia. Wsiedli do czarnego Vana i udali się w północną-wschodnią część Londynu.


Od Autorki:
Dodam ten rozdział pomimo tego, że nie było pięciu komentarzy ; / Podzieliłam ten rozdział na dwie części bo byłby strasznie długi ;D A ja nie lubię długich rozdziałów bo się w nich gubię. Mam nadzieję, że wam się spodoba. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz