niedziela, 1 kwietnia 2012

Rozdział piąty: Apteka, kanapa i zapalenie płuc

  Harry właśnie skończył oglądanie "Avatara" kiedy usłyszał nadjeżdżający samochód. Delikatnie wstał z łóżka by nie obudzić Rose i wyjrzał przez okno. Na podjeździe ujrzał czarnego Vana Louisa. Wyszedł po cichu z pokoju by przywitać się z przyjaciółmi. Przedstawił się Amy i wziął jej torbę. Spojrzał się na Louisa, który nie mógł oderwać wzroku od ślicznej blondynki. Kiedy dostrzegł to Niall podszedł do niego i trzepnął go w głowę.
  -Stary! Błagam Cię. Zostaw tą dziewczynę w spokoju. Proszę nie rób nic głupiego.
  -Niall wyluzuj trochę. Ja naprawdę nie chce jej skrzywdzić.
  -Powiedzmy, że Ci wierzę.
  -Chłopcy! Gdzie ja mam spać?- Louis usłyszał głos Amy dobiegający z kuchni.
Żaden z nich tego nie przemyślał. Wszystkie łóżka w domu były zajęte dlatego Amy nie miała gdzie spać.
  -Możesz spać u mnie. Ja znajdę sobie miejsce. Wniosę tam twoją walizkę.- Chłopak nie czekając nawet na odpowiedź dziewczyny wziął jej torbę i wniósł ją po schodach. Po drodze minął się z biegnącą Rose, która po chwili rzuciła się na szyję swojej najlepszej przyjaciółce.
  -Amy tak dawno Cię nie widziałam. Stęskniłam się już za tobą.
  -Młoda nie przesadzasz trochę? Nie widziałyśmy się tylko tydzień.- Zaczęła śmiać się z nastolatki Amy.
  -Dziewczyny! Nie chce wam przeszkadzać ale widzę, że nasz choruszek nadal ma gorączkę więc ma natychmiast wracać pod kołdrę- Harry bardzo martwił się o dziewczynę. Obwiniał się, że to przez niego się przeziębiła. Miał nadzieję, że szybko wyzdrowieje.
Zbliżała się szesnasta. Niall i Liam zaczynali robić obiad. Po schodach zbiegł wściekły Zayn.
  -Louis! Do jasnej cholery co ubrania Amy robią w mojej szafie?
  -Zayn uspokój się dziewczyna nie miała gdzie spać to ustąpiłem jej nasze łóżko. Przecież możemy spać na kanapie.
  -Nie chodzi mi o spanie na kanapie! Mogłeś chociaż zapytać się mnie o zdanie.
  -Przepraszam- Oczy Louisa posmutniały. Wiedział, że zawiódł przyjaciela- Ale chyba jej teraz nie wyrzucimy?
  -Jakoś przeżyję ten tydzień. Ale nie rób tak więcej.
W drzwiach domku stanął lekarz, który miał zająć się Rose. Louis zaprowadził mężczyznę po schodach do sypialni dziewczyny. Doktor osłuchał nastolatkę, obejrzał jej gardło i zapisał jakieś lekarstwa. Poprosił chłopców by pilnowali dziewczynę i nie pozwolili jej wychodzić z łóżka co najmniej przez dwa tygodnie, ponieważ dziewczyna ma silne zapalenie płuc.
Harry na słowa "zapalenie płuc" dostał gęsiej skórki. Wiedział, że jeśli stan dziewczyny się nie poprawi to wyląduje w szpitalu a to wszystko jego wina. Łzy napłynęły mu do oczu. Nie chciał by chłopacy widzieli jak płacze więc udał się szybko do łazienki. Rozebrał się do naga i wziął prysznic. Ciepłe strumienie wody były niczym lek na jego duszę. Cały stres wydawał się spływać razem z nią do kanalizacji. Chłopak po raz pierwszy od bardzo dawna przestał się denerwować. Obiecał sobie, że nie pozwoli żeby dziewczynie stało się przez niego cokolwiek złego. Spojrzał na zegarek. Było dziesięć po siódmej. Ubrał się, wysuszył włosy i zszedł na dół. Na kanapie siedział Louis przytulający się do Amy. Harry uśmiechnął się w duchu. -Znają się dopiero jeden dzień a Louis już ją poderwał. Ten to jest szybki. A miał nie robić nic głupiego- Nastolatek śmiał się w myślach z przyjaciela i zastanawiał się jaka będzie reakcja Nialla kiedy dowie się, że ten pomimo jego zakazu spotyka się z dziewczyną.
  -Ty Romeo! Może ruszył byś szanowne cztery litery i pojechał do apteki po lekarstwa dal Rose, co?
  -Harry, pojadę rano teraz to mi się nie chce.
  -Żadne rano. Rusz dupę i jedź nie zaszkodzi ci to.
  -To ja pojadę z tobą- Zaproponowała swoją pomoc dziewczyna.
Louis niechętnie wstał z kanapy i skierował się do drzwi. Ubrał na siebie skórzaną kurtkę i czarne Conversy. Amy poszła za nim. Zamknęli za sobą drzwi. Chłopak złapał dziewczynę za rękę i oboje skierowali się do samochodu. Nastolatek włączył radio. Leciała właśnie ulubiona piosenka Amy. Dziewczyna zaczęła śpiewać pierwsze wersy "It`s oh so quiet".
  -Nie mówiłaś, że śpiewasz.- Przerwał dziewczynie chłopak.
  -Bo nie było okazji. Kiedyś miałyśmy nawet z Rose swój zespół, ale jakiś krytyk od siedmiu boleści nas dość ostro skrytykował, Rose wzięła to za bardzo do siebie i zespół się rozpadł.
  -Szkoda. - Chłopak zauważył, że dziewczyna posmutniała. Domyślił się, że było to dla niej ważne.-Ten krytyk to chyba słuch stracił- Spróbował ją pocieszyć.
Louis zatrzymał samochód przed apteką. Wysiadł razem z dziewczyną i weszli do wielkiego, białego pomieszczenia. Pachniało w nim lekami. Amy podała starszej kobiecie recepty i zapłaciła za leki. Po wyjściu z apteki Louis Zatrzymał dziewczynę, przyciągnął ją do siebie i mocno przytulił. Ona wtuliła się w jego ciepłą pierś. Chłopak spojrzał prosto w jej błękitne oczy, pogłaskał ją po policzku. Ich usta zbliżyły się do siebie. Najpierw były to nieśmiałe pocałunki, które po czasie przerodziły się w namiętne i bardziej odważne. Stali tak wtuleni w siebie, na środku parkingu przez prawie dziesięć minut. Dziewczynie trzęsły się ręce. Louis uśmiechnął się do niej, złapał jej dłoń i delikatnie pociągnął do samochodu. Ona lekko zdezorientowana poszła za nim. Szła by tak nawet na koniec świata byle by tylko on ją prowadził. Zali się jeden dzień a ona już mogła by oddać za niego życie. Oboje usiedli w samochodzie. Milczeli lecz nie była to krępująca cisza. Rozumieli się bez słów. Nie potrzebowali nic więcej prócz obecności tej drugiej osoby.

Od Autorki:
To chyba najkrótszy i najgorszy rozdział jaki kiedykolwiek napisałam. Nie mogłam przez niego przebrnąć, ale mimo to mam nadzieję, że ktoś będzie jednak to czytał hahahahahah ;**

3 komentarze:

  1. Super są te twoje opowiadania ... ; p proszę o więcej ; ' ( ale żeby było też coś o Harrym bardzo proszę xD ; p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ;D Cieszę się, że Ci się podoba
      Opowiadanie miało być głównie o Harrym ale jakoś mi się wątek z Louisem rozwinął ;P Niedługo Harry powróci xD

      Usuń
  2. to fajnie czytając te opowiadania nie mogę usiedzieć w miejscu

    OdpowiedzUsuń