niedziela, 8 kwietnia 2012

Rozdział szósty: Pomoc drogowa

  Amy walczyła sama ze sobą by nie oddać się w objęcia Morfeusza. W samochodzie panowała przyjemna cisza. Jedynym odgłosem był spokojny oddech Louisa i dźwięki wydawane przez silnik. Jechali rzadko uczęszczaną drogą. Byli już w połowie drogi kiedy z wnętrza pojazdu zaczęły dobiegać dziwne dźwięki. Czarny Van nie jechał już tak płynnie jak wcześniej.Wyłączyło się ogrzewanie i samochód stanął.
  -Co się stało?- zapytała półprzytomna Amy.
  -Chciałbym wiedzieć kochanie- Louis Był wyraźnie zdenerwowany- poczekaj chwilę pójdę zajrzeć pod maskę.
Chłopak kompletnie nie znał się na samochodach, ale nie chciał wyjść przed dziewczyną na idiotę. Uniósł maskę i udał, że coś sprawdza. Doszedł do wniosku, że nie jest w stanie nic zrobić dlatego zepchnął Vana na pobocze i zadzwonił po pomoc drogową.
  -Dobry wieczór. Zepsuł mi się samochód i nie mogę jechać w dalszą drogę... Jak to jutro rano?!.... Chyba sobie żartujecie! Co?... Za co ja wam płacę?! Nie interesuje mnie to. Żegnam.- Chłopak rzucił komórkę na tylne siedzenie i zrezygnowany usiadł na miejscu kierowcy.- Przyjadą dopiero jutro rano. To co robimy?
  -Nie wiem. Może pójdziemy na nogach?
  -Nie, Amy bez sensu. Zanim dojdziesz to będzie już rano. Zadzwoń do chłopaków i powiedz, że będziemy spać w samochodzie i wrócimy rano.
Louis rozłożył tylne fotele tak by mogli się na nich położyć. Z bagażnika wyjął koce i okrył nimi dziewczynę. Pomimo tego, że za dnia było gorąco noce nadal były chłodne. Chłopak miał nadzieję, że dziewczyna nie zmarznie. Objął ją ramieniem a ona wtuliła się w jego ciepłą pierś.
  -Co robimy. Jakoś nie mam ochoty spać a ty?
  -Ja też nie chociaż jeszcze pięć minut temu byłam ledwo przytomna.- dziewczyna zaczęła śmiać się sama z siebie- morze posłuchamy muzyki?
  -A może coś mi zaśpiewasz? Uwielbiam słuchać twojego głosu.
  -Dobrze ale tylko i wyłącznie jeżeli ty ze mną. Co ty na to.
  -Hmm... Ok wredna małpa z ciebie wiesz. Ja chciałem tylko posłuchać jak śpiewasz a ty mi warunki dyktujesz.
  -Ja wredną małpą?- Dziewczyna udałą obrażoną.
  -Taką małą, wredną, słodką małpką.
Chłopak zaczął łaskotać Amy po brzuchu a ona żeby go uspokoić pocałowała go w usta. Chłopak uspokoił się i nie męczył już dziewczyny, ale zaczął się śmiać jak opętany.
  -Co się tak bawi?- Dziewczyna była zdziwiona zachowaniem Louisa i patrząc na niego śmiejącego się bez powodu także zaczęła się śmiać.
  -Teraz za każdym razem będziesz mnie całować jak będę Cię denerwował?
  -Może- odpowiedziała tajemniczo dziewczyna.
  -W takim razie teraz cały czas będę Cię dręczył hahahahahaha
  -To zapomnij o całowaniu- oznajmiła stanowczo dziewczyna i poczochrała go po włosach.
Ona leżała wtulona w jego pierś a on gładził ją po włosach. Byłą im lepiej niż kiedykolwiek. Marzyli by ta chwila trwała wiecznie. Po pół godziny zasnęli wtuleni w siebie. Rano obudziły ich przejeżdżające samochody. Louis jeszcze raz zadzwonił po pomoc drogową i dowiedział się, że są już w drodze. Chłopak dostał samochód zastępczy a Van został odwieziony do mechanika. Nastolatkowie wsiedli do srebrnego Fiata i wrócili do domu.


Od autorki:
Dzisiaj taki krótki rozdział. Nie miałam niestety możliwości napisać czegoś dłuższego. Następny rozdział dodam już jutro pod warunkiem, że pot tym postem będzie 5 komentarzy także Directioners do dzieła ;D

1 komentarz: