sobota, 24 marca 2012

Rozdział pierwszy: Ciastka i Orange Pekoe

  Rose siedziała na parapecie ze skulonymi nogami patrząc się na strugi deszczu spływające po starym oknie jej pokoju. Dziewczyna nie miała ochoty z nikim rozmawiać. Chciała być sama razem ze swoimi myślami które krążyły po jej głowie. Cały dzień rozmyślała o swoim byłym chłopaku i o tym w jaki podły sposób ją potraktował. Niestety usłyszała głos dobiegający ze schodów, które prowadziły do jej pokoju.
  -Rose! Jesteś?-dziewczyna od razu rozpoznała swojego kuzyna.
  -Zostaw mnie samą! Nie mam ochoty z nikim rozmawiać.
  -Nie wygłupiaj się! Porozmawiamy? Kupiłem ciastka.-Nastolatek próbował przekonać kuzynkę by wpuściła go do pokoju.
  -Ciastka?! Brzmi kusząco.
  -To co, mogę wejść?
  -Jeszcze się pytasz?! Właź!
W pokoju pojawił się wysoki blondyn. Na twarzy Rose pojawił się trochę wymuszony uśmiech.
  -Niall! Ty żarłoku! Dawaj te ciastka bo zaraz sam je zjesz-zaczęła droczyć się z nastolatkiem Rose.
  -Dam Ci je pod jednym warunkiem... i wcale nie jestem żarłokiem. Ranisz mnie!- Niall udał dotkniętego.
  -Oj tam, oj tam! Nie bocz się już na mnie i daj mi to ciastko bo jestem głodna!
  -Dobrze, ale musisz mi obiecać, że nie będziesz już więcej przejmować się tym idiotą.
  -Nialler...ja, ja nie potrafię.- załamał jej się głos a w oczach pojawiły się łzy.-Rupert i ja tyle razem przeszliśmy... nie umiem zapomnieć o tym wszystkim przez kilka dni.
  -Wiem że ten dupek złamał Ci serce ale nie możesz się nim przejmować- próbował pocieszyć dziewczynę Niall.-Jak jeszcze raz jakiś idiota złamie ci serce to chyba go zabiję!
Na twarzy dziewczyny po raz pierwszy w ciągu dzisiejszego dnia pojawił się szczery, niczym nie wymuszony uśmiech. Rozmawiając z Niallem czuła się bezpiecznie. Wiedziała, ze może mu wszystko powiedzieć a on jej nie wyśmieje.
  -Mówiłam Ci już, że jakbyśmy nie byli rodziną to wyszła bym za Ciebie?
Obydwoje zaczęli się śmiać. Rose wstała z parapetu by udać się do toalety. Niall zmierzył ją wzrokiem. Jej długie, lśniące, brązowe włosy tego dnia były matowe i poplątane. zazwyczaj starannie dobrane ubrania dziewczyna zastąpiła starym dresem i rozciągniętym T-shirtem z motywem miasta. Jej twarz była popuchnięta i czerwona od płaczu.
  -Nie pozwolę Cię więcej skrzywdzić maleńka-pomyślał nastolatek. Nialler miał nadzieję, że jego kuzynka już nigdy nie natrafi na takiego palanta jakim był Rupert. Najpierw  mówił jej, że ją kocha a potem zdradził z najlepszą przyjaciółką.-Biedna Rose.
  -Ziemia do Nialla. O czym żeś się tak zamyślił- śmiała się z chłopaka dziewczyna. On nawet nie zauważył kiedy wróciła z łazienki i siedział z otwartą buzią na stołku.- żałuj, że siebie nie widziałeś!
  -Przepraszam. Jestem zmęczony.- wytłumaczył się chłopak
  -Nic się nie stało- Dziewczyna pocałowała blondyna w czoło.
  -Muszę Ci o czymś powiedzieć- ogłosił uroczyście chłopak- Tratatata! Ten o to mężczyzna, który stoi tu przed tobą dostał się się do x-factora.Będę grał w zespole razem z czwórką chłopaków.
  -Niall! Moje gratulacje.- uściskała chłopaka Rose.- tak się ciesze, ze twoje marzenia w końcu się spełniły.
  -Ja też się cieszę.
  -Znasz tych chłopaków? Jacy oni są? Jak śpiewają?- dziewczyna zasypała Nialla pytaniami.
  -Widziałem ich dopiero dwa razy. Wydawali się być mili. A z resztą jutro mam się z nimi spotkać w Orange Pekoe. Wiesz, w tej herbaciarni w Londynie. Może pojedziesz tam ze mną?
  -Ja? Będę wam tam tylko przeszkadzać.
  -Ty? Przeszkadzać? Chyba żartujesz.nawet tak nie mów. Przynajmniej będę mieć pewność, że nie będzie mi się nudzić, a ty nie będziesz siedziała sama w domu. A tak poza tym to nie masz wyjścia bo kupiłem Ci bilet na samolot.
  -No już dobrze, dobrze pojadę z tobą tylko mi więcej dupy nie zawracaj. Przynajmniej poznam przyszłe gwiazdy.- Uśmiechnęła się dziewczyna.
  -Do gwiazd nam jeszcze daleko ale może kiedyś wydamy płytę.- Nastolatkowie zaczęli się śmiać.

Następnego dnia:


  -Rose! Ubieraj się, bo się spóźnimy.
  -Już idę!
Zeszli razem na dół. Chłopak otworzył dziewczynie drzwi od samochodu i usadził ją na tylnym siedzeniu a sam zajął miejsce koło kierowcy.
  -Cześć mamo.- Przywitał się Niall i ucałował matkę w czoło.
  -Cześć ciociu!- Przywitała się Rose.
  -Dzieci zapnijcie pasy. Szybciej bo się spóźnimy.
Po przylocie do Londynu nastolatkowie udali się do małej, przytulnej herbaciarni. W środku czekało na nich dwóch uroczych chłopców. Niall pomachał do nich.
  -Cześć chłopaki! Poznajcie Rose! To moja kuzynka. Mam nadzieję że nie macie nic przeciwko by Rose posiedziała tu z nami?
  -Towarzystwo tak miłej osóbki chyba nie powinno nam przeszkadzać, co Zayn?- powiedział zaczepnie brunet zwracając się do chłopaka stojącego obok.
  -Oczywiście że nie Lou.- powiedział równie żartobliwie brązowooki szatyn o ciemnej karnacji.
  -Chłopcy! Trochę powagi, co? Zachowujcie się jakoś przy damie.- Niall udał zarozumiałego- Rose to jet Zayn.- Chłopak przypominający hindusa podał jej rękę.- a to Louis.
  -A gdzie reszta?- zapytała ciekawska Rose próbując stłumić śmiech spowodowany tańcem Zayna do piosenki, która leciała w radiu.
  -Harry powiedział, że się spóźni a Liam właściwie już...
  -Zayn! Debilu siadaj bo nas stąd wyrzucą.
Przy stoliku stanął wysoki brunet o lekko kręconych włosach.
  -Cześć! Jestem Liam.- Chłopak przywitał się z Rose- A ty jesteś kuzynką Niallera, tak?
  -Tak. Jestem Rose. Miło cię poznać.-Dziewczyna uśmiechnęła się słodko do młodzieńca.
Wygląd nastolatki przez jedną noc zmienił się nie do poznania.Wyglądała przepięknie. Ubrana była w granatową sukienkę za kolano i szarą marynarkę. Na ręce zwisał pęk kolorowych bransoletek. Włosy miała spięte w wysokiego koka ozdobionego fioletową kokardką.
W herbaciarni nastała niezręczna nisza. Przerwał ją telefon Louisa. Dzwonił Harrold.
  -Stary gdzie ty jesteś?Wszyscy na Ciebie czekają. Jak to w domu? Masz dziesięć minut i ani sekundy dłużej. Nie obchodzi mnie jak to zrobisz. Pa.-Wyraźnie zirytowany Louis schował komórkę do kieszeni- Ma dla nas jakąś niespodziankę- poinformował wszystkich chłopak
Po dwudziestu minutach wysoki, szczupły brunet o kręconych włosach stanął w drzwiach Orange Poke. Podszedł do grupy nastolatków i przywitał się ze wszystkimi. Haaza zrobił ogromne wrażenie na dziewczynie. Ubrany był w brązowe rurki, biały T-shirt z nadrukiem i czarną marynarkę.
  -To może nasz kochany Harry oświeci nas  troszkę i powie nam o jakiej niespodziance mówił- Niall powiedział to tak słodko i uroczo, że jedynie doskonały słuchacz wykrył by w jego wypowiedzi nutę ironii i kpiny.
  -Chłopaki! To nie jest sprawa do żartów. Musimy się lepiej poznać przed livami dlatego mama wpadła na pomysł żeby wypożyczyć nam bungalow ojca nad jeziorem. Co wy na to?
  -Świetny pomysł- krzyknęli chłopcy razem.- Mam nadzieję, że jedziemy niedługo bo mam dosyć siedzenia w domu- dodał Niall.
  -Mamy jechać za tydzień. Możemy tam siedzieć ile chcemy. Niall a może twoja urocza kuzynka zaszczyciła by nas swoją obecnością nad jeziorem?
  -Nie wiem Harry, a może sam byś się jej o to zapytał?- W tym momencie brunet spojrzał się znacząco na Rose. Ona zaś nie wiedziała co ma odpowiedzieć. Z jednej strony wiedziała, że nie chce zaczynać nowego związku. Wszystko było jeszcze zbyt świeże. Z drugiej strony chciała spędzić trochę czasu ze swoim ukochanym kuzynem i jego kolegami.



1 komentarz: