niedziela, 13 maja 2012

Rozdział jedenasty: Nadiia

 Zayn zdjął z wieszaka swoja czerwoną bejsbolówkę, którą założył na siebie i skierował się do drzwi.
    -Przepraszam was bardzo za to, że nie będę mógł z wami dłużej pozostać, ale jestem umówiony.
Nie  czekając na reakcję przyjaciół Zayn wybiegł z chotelu. Po drodze złapał taksówkę i kazał kierowcy udać się do centrum.  Po pół godziny jazdy, kierowca zatrzymał się nie daleko londyńskiego Parlamentu. Chłopak zdenerwowany zapłacił mężczyźnie piętnaście funtów i udał się do  tej samej herbaciarni, w której poznał chłopaków. Miał sentyment do Orange Pekoe. Zajął stolik koło okna i wygodnie rozsiadł się w miękkim fotelu. Cieszył się, że /nadii jeszcze nie ma. Przez calą drogę martwił się, że ona będzie musiała na niego czekać, ale jak widać nie potrzebnie. Zayn zamówił dla siebie kawę i zaczął planować resztę wieczoru, który miał spędzić z dziewczyną. Z zamyślenia wyrwał go dźwięk dzwoneczków zamontowanych u drzwi, które oznaczały, że ktoś wchodzi do restauracji. Brunet podniósł głowę i spojrzał się na wejście. Ujrzał w nim Nadię. Wysoka brunetka ubrana była w uroczą kremową sukienkę i wysokie koturny. Na głowię nałożyła słomkowy kapelusz, spod którego wystawały ciemne loki. Dziewczyna miała na sobie delikatny makijaż. Jej rzęsy były podkręcone zalotką i pociągnięte maskarą. Na twarz nałożyła odrobinę fluidu, a usta podkreśliła błyszczykiem. Zaynowi zaparło dech w piersiach. Dziewczyna wyglądała ślicznie. Jeszcze nigdy nie widział ładniejszej kobiety. Postanowił sobie, że będzie zachowywał się dzisiaj jak prawdziwy dżentelmen. Szybko podbiegł do dziewczyny i pomógł zdjąć jej płaszcz, po czym odsunął jej krzesło od stolika i ręką zaprosił by usiadła.
  -Wyglądasz dzisiaj pięknie- skomplementował ją.
Nadia zarumieniła się i spuściła wzrok.
  -Dziękuję- zachichotała dziewczyna- Ty też wyglądasz niczego sobie.
Do ich stolika ponownie podeszła kelnerka. Zayn zamówił tym razem herbatę i szarlotkę z lodami, a Nadiia wybrała sok pomarańczowy i sernik na zimno z mango i melonem, oblany zieloną galaretką.  Przez kilka minut siedzieli bez słowa patrząc na siebie i czekając za zamówieniem. Obydwoje dosyć śmiesznie się uśmiechali co wyglądało słodko.  Po paru minutach do stolika podszedł, tym razem mężczyzna, z zamówieniem.
  -Ta twoja szarlotka naprawdę wygląda pysznie- powiedziała dziewczyna patrząc się na parujące ciasto z gałką lodów ociekającą czekoladą.
  -Chcesz spróbować?- Zapytał się Zayn podając jej talerz.
Dziewczyna sięgnęła mały widelczyk do ciast i wzięła kawałek ciasta pomieszanego z lodami. Zamknęła oczy i zaczęła rozkoszować się smakiem przepysznych jabłek, lodów waniliowych i czekolady.
  -Mmmm... To smakuje prawie tak samo jak wygląda. Naprawdę pyszne.
  -Chcesz zjeść całe? Bo ja za to mam ochotę na ten serniczek.- Zayn podniósł się niezdarnie z krzesła i nie czekając na odpowiedź wziął sernik i zaczął go jeść.  Dziewczyna zaczęła chichotać na widok sernika, który po minucie zmniejszył się dziesięć razy.
  -Nie chce mi się tu siedzieć. Może pójdziemy się przejść?- Zapytał się Zayn, który siedział znudzony na krześle patrząc jak Nadia dokańcza szarlotkę.
  -Ok, ale poczekaj jeszcze chwilę aż zjem.

***

Niebo tej nocy było rozgwierzdzonę, a księżyc świecił bardzo jasno. Nadia wplotła ręce we włosy chłopaka i wtuliła się w niego.  Oparła głowę o jego podbródek i uśmiechnęła się.
Zayn zdjął swoją bluzę i okrył gołe ramiona dziewczyny.
  -Ubierz bo zmarzniesz.- spojrzał jej w oczy i delikatnie pocałował w usta.
  -Jak ja ją ubiorę to ty zmarzniesz.- protestowała dziewczyna.
  -Ja nie zmarznę, a ty jutro będziesz chora.- Zayn nadal upierał się przy swoim po czym  poczochrał jej włosy.
W końcu dziewczyna wzięła bejsbolówkę i ubrała ją na siebie, po czym wtuleni w siebie ruszyli dalej. Szli przez kolejne ulice i nawet nie zauważyli jak zbliżyła się północ.
  -Chyba musimy już wracać. Jest dosyć późno a ja muszę wcześnie wstać- Powiedziała spokojnie Nadia.
  -Ok. Zaraz zadzwonię po taksówkę.

***
Kierowca zatrzymał się przed hotelem. Zayn wyszedł pierwszy i otworzył drzwi Nadii. Dziewczyna czuła się niczym prawdziwa księżniczka. Uśmiechnęła się czule do chłopaka i pocałowała go w policzek.
  -Odprowadzę cię do domu, jeżeli nie masz nic przeciwko temu, oczywiście.- Oświadczył zakłopotany brunet.
  -Jak mogła bym mieć coś przeciwko chwili spędzonej z tobą?- Dziewczyna uśmiechnęła się zalotnie.
Zayn objął ją jedną ręką w tali i pociągnął w stronę hotelu. Nadia mieszkała na ostatnim z 15 pięter hotelu. Dziewczyna wcisnęła przycisk przywołujący windę. Czekali na nią chwilę trzymając się za ręce. Weszli do niej. Byli tam sami. Zayn spojrzał się Nadii, pogładził ją wierzchnią częścią dłoni po policzku i przyciągnął delikatnie do siebie.  Ich drżące usta zbliżały się powoli do siebie. Dziewczyna rozchyliła wargi i delikatnie dotknęła nimi ust chłopaka. Założyła mu nogi na biodra, a ich pocałunki stały się bardziej namiętne. Otworzyła się winda. Chłopak po omacku wyszedł z dziewczyną na rękach cały czas ją całując. Nikt ich nie widział, ponieważ było już późno. Nadia jedną ręką próbowała znaleźć kartę do pokoju i otworzyć nią drzwi, które z łatwością się otworzyły. Chłopak pchnął je do przodu i zaraz zamknął za sobą na klucz. Postawił dziewczynę na ziemi i zaczął ściągać z niej swoją bluzę. Potem rozpiął jednym ruchem jej sukienkę, która zsunęła się z niej. Dziewczyna rozpinała jego koszulę przygryzając przy tym wargi. Zaynowi strasznie się to spodobało. Ona stał przed nim już tylko w bieliźnie. Chłopak zaczął całować ją po całym ciele zaczynając od szyi. Kiedy zszedł do jej piersi zdjął jej koronkowy biustonosz i odrzucił go za siebie nie przerywając całowania. Schodził coraz niżej. Zerwał zębami jej majtki. Ona stała przed nim naga, próbując ściągnąć mu spodnie. Został w samych bokserkach, ale szybko się ich pozbył. Lizał jej nagie sutki i pieścił piersi po czym pchnął ją na łóżko. Całą noc spędzili razem. Było im tak dobrze jak jeszcze nigdy nie było.  Razem czuli się wolni. Nie chcieli się rozstawać, ale zbliżający się dzień nieubłaganie to robił. Musieli ze sobą rywalizować co tydzień. Związek w takiej sytuacji nie jest najlepszym rozwiązaniem, ale postarają sę to ze sobą pogodzić. Zbyt dobrze im się układało by to przerywać.

Od Autorki:
Ten rozdział jest trochę inny iż wszystkie, ale trudno się mówi. Mam nadzieję, że nikogo tym nie zniesmaczyłam czy coś takiego :D, a także, że jakoś mi to wyszło. Dziękują za ponad 400 wejść <333 Kocham was wszystkich za to co robicie. Nawet nie zdajecie sobie sprawy jaka to dla mnie satysfakcja kiedy widzę nowy komentarz, albo kilka nowych wejść. To naprawdę bardzo motywuje mnie do pisania dlatego bardzo bym prosiła byście starali się robić to częściej ;**

2 komentarze:

  1. swietny, kiedy nastepny ? ; )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się dodać w czwartek, ale nie wiem czy dam rade bo mam ważne spotkanie ;)

      Usuń